• Wpisów:35
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:25
  • Licznik odwiedzin:3 246 / 1714 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Tuż przed wyjazdem do Chorwacji poznałam pewnego faceta. Wydawał mi się fajny, więc stwierdziłam, że byłby świetnym kolegą. Nie szukałam wtedy chłopaka, więc kryteria nie były aż tak wygórowane. Chciałam mieć kogoś z kim można się spotkać, pogadać, iść na kawę albo do kina. Ze względu na wyjazd, nie zdążyłam się z nim umówić. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy napisał do mnie w dniu powrotu. Pytał czy jestem zadowolona z wczasów. Nasmarowałam, że byłoby pięknie, gdyby nie to, że zawiodłam się na A. Jeszcze coś odpowiedział i zadzwonił do mnie. Byłam w szoku. Oczywiście nie odebrałam, bo za mną siedziały "księżniczki". Od tej pory pisaliśmy do siebie codziennie, zwłaszcza wieczorem, kiedy on miał więcej czasu po pracy. Ja akurat wtedy nie bardzo mogłam, bo to była dla mnie najlepsza pora na naukę do LEKU. W ciągu dnia robiłam tysiąc innych rzeczy i nie mogłam usiedzieć. Uzależniłam się od tych smsów. On bardzo chciał się spotkać, ale ja wyjechałam na wieś, żeby się uczyć i stwierdziłam, że spotkamy się dopiero jak wrócę do miasta po LEKU. Nie nauczyłam się zbyt wiele, bo jak się uczy tylko miesiąc, po roku nieustannej nauki i myśli się, co tu komuś napisać, to nie ma opcji, żeby wiele zdziałać. Ale nie przejmowałam się tym za bardzo, bo chciałam tylko pójść na ten test i zobaczyć jak to wygląda, żeby wiedzieć następnym razem, bo mamy 3 darmowe podejścia.
Na egzamin kazali przyjść 2 godz wcześniej. Rejestracja zajęła tyle czasu, że zaczęliśmy z godzinnym opóźnieniem. Już przed byłam głodna. Napisali, że nie można mieć jedzenia na stolikach, więc nic nie wzięłam. Nie załapałam, że można mieć to na podłodze:/ Jak mnie uświadomili, to wzięłam sobie Kubusia Play z torby i strasznie się ucieszyłam, kiedy okazało się, że siedzi koło mnie kol. z mojej gr., bo podzielił się ze mną 1 z 2 Lionów, czym uratował mi życie. Ten test był bardzo długi. Zrobiło mi się zimno, bolały mnie plecy. Specjalnie zrobiłam sobie wycieczkę do toalety, żeby się rozruszać. Słyszałam jak dziewczynie obok burczało w brzuchu. Na końcówce już nie chciało mi się czytać pytań. Mój mózg już nie myślał. A na początku zamiast myśleć o sensownych rzeczach to skupił się na A. Spotkałam ją przy rejestracji, bo chciała oddać mi książkę mojej siostry.
Efekt egzaminu był taki, że zdałam i to lepiej niż się spodziewałam. Jednak okazało się, że z moimi 70%, to się mogę schować, bo ludzie mają lepsze wyniki, a na specjalizacje są po 2 miejsca, więc od razu minka mi zrzedła:O
 

 
Jeżeli chcesz kogoś poznać naprawdę, wybierz się z nim na wczasy. W sierpniu wyjechałam z A. i jej siostrą do Chorwacji. Wydawało się, że będzie super. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze nie masz prawa głosu, bo one są 2, myślą tak samo, zawsze mają rację, a nawet, jeśli jej nie mają, to i tak Cię przegłosują. No to siedzisz cicho, bo Twoje pomysły są ignorowane. Myślisz, że skoro Ty jesteś sama, a one są 2, to się Tobą zaopiekują? No co Ty? Skoro już z nimi pojechałaś i doznałaś tej wielkiej łaski, to teraz rób, co Ci każą. W pewnym momencie okazuje się, że one Cię nie widzą i nie słyszą. Jednakże, jeśli chcą coś pożyczyć, to nagle można stwierdzić, że jesteś wręcz pożądana. Poza tym gorąco polecam Wam wyjazdy z osobami, które cały dzień leżą na plaży i się opalają, a kiedy pytasz kiedy idziemy, to patrzą na Ciebie jak na nienormalną. Najważniejszą rzeczą jest zrobienie fotek, więc trzeba wstać wcześnie rano,żeby się odpicować, bo pozowane fotki z miną wściekłego chomika w przeciwnym razie nie wyjdą. Tobie też zrobią fotkę, bo pilnujesz ich toreb, więc niech Ci będzie, ale z wielkim żalem, bo wyczerpujesz ich pamieć na kom. Nie myśl, że wyjdziesz dobrze, bo tylko one mają talent, więc śmieją się z Ciebie, ale tylko do siebie. Jak chcesz zrobić sobie podobne zdjęcie do nich, to są wkurzone, bo niemożliwe żebyś była taka kreatywna jak one, a poza tym nie chcą, żebyś miała podobne foto na fejsie. Ale jak Twoja poza im się spodoba, to też chcą i Twój kapelusz jak tylko nie nosisz, to musisz im dać. A w kłótni usłyszysz tyle jadu w głosie i tyle fałszywych oskarżeń, że zaczyna do Ciebie docierać, że Twoja przyjaciółka już nią nie jest, wcale Cię nie kocha, jest egoistką, snobką i ma się za kogoś lepszego od innych, a od Ciebie to juz na pewno. Nie możesz na nią patrzeć, wypłakujesz miesiąc, zastanawiając się, co Ty zrobiłaś źle, bo chciałabys coś naprawić. Opowiadasz o tym wielokrotnie najbliższym, żeby Ci powiedzieli, gdzie twój błąd. Widzisz jakis ciekawy wpis o tym, jak się czuje ktoś skrzywdzony przez bliską osobę i go udostępniasz, bo to właściwie o Tobie, to uważaj, bo ja dostałam takiego maila, że chyba nikt mi w życiu słownie tak nie dowalił. No i jeszcze zostałam usunięta z fejsa. Długo się po tym zbierałam, ale w końcu zrozumiałam, że było warto to wszystko przeżyć, żeby poznać moją fałszywą przyjaciółkę. Jak ktoś mnie pytał o moje wakacje, to mówiłam:"fantastycznie, piękna ta Chorwacja...", a w środku przypominałam sobie tylko przykre momenty i było mi niewesoło.
Przepraszam, że tak długo
  • awatar dzierlatka: @(NIE)Przyjaciółki: Dziękuje Ci ślicznie. Jest mi bardzo miło. Na pewno potrafisz tak pisać, a zapewne jeszcze lepiej, bo ja piszę, to co mi do głowy przychodzi, nic nadzwyczajnego. Skończyłam medycynę,a teraz jestem stażystka i muszę przejść wszystkie oddziały. Dopiero po stażu wybiera się speckę:)Pozdrawiam Cię cieplutko;)
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Jak czytam te wpisy to siedzę zszokowana. Tyle jest tutaj prostoty i realności, że aż nie mogę uwierzyć, że ktoś potrafi pisać tak prosto z serca. Nie dorównam twoim tekstom nawet jak napiszę maturę. Można wiedzieć jakim konkretnie jesteś lekarzem, ponieważ z twoich wcześniejszych notatek wynika, że studiowałaś medycynę, prawda ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Ale mam zaległości. Tyle rzeczy się wydarzyło i zmieniło w moim życiu, że musiałam to wszystko jakoś ogarnąć. Postaram się ładnie i szybko nadrobić.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Twój blog jest po prostu genialny. Jeszcze nigdy nie widziałam, aby ktoś tak pięknie pisał. Ty przy mnie jesteś 8 cudem świata. Nawet gdybym chciała to tak bym nie ułożyła wpisu. Równie dobrze być moim wzorem do naśladowania. Moim zdaniem na pewno osiągniesz swój cel. W końcu nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do wykonania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Byłam dziś w dziekanacie oddać wszystkie dokumenty potrzebne do ukończenia studiów. Dostałam zaświadczenie, na którym jest napisane, że uzyskałam tytuł lekarza. Po pierwsze nie bardzo to do mnie dociera, a po drugie jak wracałam do mieszkania, to zamiast sie cieszyć, chciało mi sie płakać. Nie dlatego, że będzie mi żal tych studiów, bo to była katorga i drugi raz nie chciałabym tego przerabiać. Czasem po prostu boje się przyszłości. Zastanawiam się czy będę potrafiła poradzic sobie w tej dorosłości i dźwigać tak dużą odpowiedzialność. Czy będę kompetentnym lekarzem i dobrym człowiekiem dla pacjentów. Zdaję sobie sprawę ile jeszcze nauki przede mną. Jak sobie o tym pomyslę, to mnie to przytłacza. Muszę sobie to wszystko przemyśleć i dobrze się nastawić. Przecież cos takiego przechodzą pewnie wszyscy przyszli lekarze. Grunt to pewnie pozytywne myślenie, odwaga, chęć podejmowania wyzwań i uczenia się nowych rzeczy, ale tez otwartość na ludzi i szacunek. Żeby sie ogarnąć muszę popracować nad sobą, bo stwierdziłam dziś, że mam bardzo niską samoocenę, a coś takiego jak pewność siebie zupełnie zagubiłam. W dodatku ciagle jestem spięta. Kiedyś taka nie byłam. Wydaje mi się, że te studia mnie stłamsiły. Na koniec człowiek czuje rozgoryczenie, a nie sentyment. Kończę ze średnią 4,5, a czuję się jakbym była jedną z najgorszych. Ta uczelnia nie docenia takich osób. Liczą się tylko wybitni. To przykre, ale jestem do tego przyzwyczajona, w liceum było u mnie tak samo.
 

 

Jeden poranny trening już za mną. Moja kondycja jest w opłakanym stanie. Wykonuję najprostsze ćwiczenia, a i tak błagam Chodakowską z monitora, żeby już kończyła. Wypadałoby poćwiczyć jeszcze wieczorkiem, bo nie takie udka i brzunio chciałabym pokazać na plaży.
Ale i tak jestem z siebie dumna, że się ogarnęłam. Dziewczyny, jeśli chcecie się bardziej zmobilizować do treningu, kupcie sobie fajne ciuchy do ćwiczeń. To na serio działa. Poza tym od razu poczujecie się bardziej sexi niż w piżamie albo wyciągniętym dresie i T-shircie. Stanik sportowy i szorty to jest to.
Kto poćwiczy może sobie wypić w nagrodę kawkę, ale tylko z filiżanki. Zasługujesz na to, co najlepsze

  • awatar marida011: Jestem z tobą. ;* Zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Zakocha%C5%84ce/525950927470108 oraz do strony internetowej: https://www.facebook.com/StopZabijaniuZwierzat?fref=ts a także: https://www.facebook.com/pages/Dzia%C5%82aj-Reaguj-Czuj/216868435147058 Zapraszam na blogi: http://wszystko-co-mam-2.blogspot.com/ http://moja-lektura.blogspot.com/
  • awatar dzierlatka: Dla mnie to wybuch endorfin i dobry sposób na rozbudzenie:)
  • awatar More_Love: Ja też mam poranny trening za sobą :-) Od razu humorek jest lepszy na resztę dnia :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Wczoraj byłam u nowego fryzjera. Myślę, że się postarał, ale ja się sobie bardziej podobałam przed strzyżeniem i farbowaniem. Nienawidzę, jak nie mam ani jednego naturalnego swojego włosa i jestem czesana przy pomocy szczotki. Czuję się staro, nieatrakcyjnie i mam wrażenie, że na głowę założono mi hełm. Oczywiście powiedziałam fryzjerowi, że jestem zadowolona, bo cóż można powiedzieć innego, gdy wiadomo, że nie da się juz nic zrobić i płaci się 240 zł. Czułam, że tak to wyjdzie, bo jak tam siedziałam, to trzęsłam się ze strachu, gdy czekałam. Łącznie spędziłam tam 3 godz. Więcej tam nie wrócę. Ale...nie do końca żałuję, że się tam wybrałam. Rzadko mam okazję widzieć tak przystojnych, charyzmatycznych i inteligentnych facetów. 2 fryzjerów na 3 wyglądało jak jacyś modele wycięci z gazet i byli bardzo męscy. Z tym, który się mną zajmował nawet się pośmiałam, bo w końcu się odprężyłam. Takie ciacha to ja widzę raz na ruski rok. Pomyślałam sobie, że gdyby byli wolni, to brałabym obojętnie którego.
Można sobie pomarzyć... Wchodzę dziś do neta i ich sprawdzam. Każdy ma po 1 żonie i po 2 dzieci. W dodatku faktycznie są dobrzy w swoim fachu, bo szkolą się dodatkowo w Polsce i za granicą. Nawet wygrywają prestiżowe konkursy, więc czapki z głów.
Dlaczegóż tak jest, że jak mi się ktos spodoba z wyglądu i z charakteru, to jest niedostępny? Mam głęboką nadzieję, że ktoś taki się jednak dla mnie uchował. Choć czasem w takich momentach zaczynam w to wątpić, to jednak staram się trzymać, bo negatywne podejście tylko mnie dobije, a komu sie spodoba przybita dziewczyna. Tak więc singielki, głowki do góry. Czekamy tak długo, bo Pan Bóg chce nam zesłać kogoś naprawde wyjatkowego
  • awatar dzierlatka: @Mrs. Finesse: no wreszcie jesteś. Napisz koniecznie czy masz chłopczyka czy dziewczynkę i jakie ma imię. Gratuluję Ci z całego serducha.Dzięki za dodanie otuchy:)
  • awatar Mrs. Finesse: Bardzo dobre podejscie, gdzies tam jest Twoja druga polowka i tez czeka na Ciebie, w koncu sie znajdziecie :) Moja urodzila sie na innym kontynencie, a i tak sie znalezlismy, przeznaczenie to przeznaczenie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chciałam się z Wami podzielić moją radością i ogłosić, że wczoraj zdałam ostatni egzamin na studiach. Chyba jeszcze do końca to do mnie nie dotarło.


Dziś, żeby sobie odbić wczesne wstawanie, obudziłam się o 11ej. Mimo to udało mi się załatwić 3 ważne sprawy związane z ukończeniem studiów. Oczywiście wszędzie byłam 10 min. przed zamknięciem, ale tak to już jest jak się nie można zwlec z łóżka wcześniej. Trochę się nałaziłam, na każdej stopie mam po 3 pęcherze, głowa mnie boli, bo straszna duchota dzisiaj, a ja w leginsach, bo nogi białe jak kartka.

Jeszcze raz dziękuję tym, którzy choć przez chwilę pomysleli o mnie w czasie tej hardcorowej sesji.


 

 
Jeśli jeszcze nie , to trzymajcie za mnie kciuki jeszcze troszkę. 1 lipca zaliczony, wczoraj też. Został mi ostatni egzamin do zdania w przyszłym tygodniu. Przed wczorajszym ustnym nie czułam sie zbyt pewnie, bo buntowałam się na tą naukę i nie mogłam się przez to przyłożyć. Naprawdę chciałabym juz mieć wakacje. Wasze wsparcie przyda mi się, żeby nie poddać się na końcówce. Póki co dzięki za wytrzymywanie ze mna w tej dłuuugiej sesji.
 

 
Jeszcze na początku maja miałam 14 przedmiotów do zdania. Teraz zostały mi 3, w tym jeden 2-częściowy 1 lipca. Trzymajcie za mnie mocno kciuki, żebym sie nie poddawała.
Dziś miałam egzamin praktyczny i 1szy raz od poczatku do końca udało mi sie prawidłowo wykonać kardiowersję. Zdecydowanie podniosło to moją wiare w siebie, która ostatnio leżała i kwiczała.
 

 

Zaraz po zajęciach było koło, na które nie miałam za duzo czasu, żeby się nauczyć. Nie chodzi tu o lenistwo, tylko o to, że w poniedziałek miałam inne koło opisowe, więc trzeba było sie porzadnie wyryć. Ale jakos się zawzięłam i cos tam ogarnęłam. No i co?... Pytania z pewnej części ciała wziete, czasu za mało i jeszcze żadnej żywej duszy do konsultacji, a w bonusie 2 ściągające głosy za mną, mówiące do siebie i pytajace mnie co chwila. Masakra jakaś.


Na pocieszenie miałam w mieszkanku tortillę zrobioną przez moja siostrzyczkę.

Potem 3 rozmowy telefoniczne z psiapsiółkami.


Na deser wybrałam się na zakupy ciuszkowe i kawkę, bo spałam 4 h. No i co kupiłam?... Płyn do soczewek. Normalnie nic nie było ciekawego, a przejrzałam wszystkie sklepy. Jeszcze sie dobiłam, jak przymierzyłam jedne szorty i zobaczyłam, że mam za tłuste udka, żeby się w nich pokazywać.
 

 

Wróciłam dzisiaj o 13ej z zajęć i byłam zadowolona, bo dobrze wykorzystałam czas na prelekcji i ćwiczeniach. Po powrocie szybko sie ogarnęłam i zrobiłam zakupy i pyszny obiad. No i na tym kończy się moja satysfakcja. Dopiero usiądę do nauki,bo przez resztę dnia sie opierdzielałam,oglądając jakieś pierdoły w necie. Jak juz się miałam wziąć za coś, to zrobiło się zamieszanie, bo moja siostra szykowała się dzis na Panieński,a ja byłam jej doradcą. Gdybym wiedziała,że tyle czasu zmarnuję na głupoty, to mogłam równie dobrze w tym czasie wyjść z kimś na kawe albo do kina, posprzątać mieszkanie albo zadbać o siebie, a tak tylko jestem wkurzona.
Postanowiłam jednak, że wyładuję się, opisujac to wszystko i wyciągnę wnioski na przyszłość. Zapamietam to uczucie niezadowolenia i złości i będę go unikała. Odprężę sie i wezmę za naukę, tak jakbym wcześniej robiła inne ważne rzeczy. Zapomne o tym, co było, bo przejmując sie stracę cały dzień.
Od teraz szanuję swój czas i staram sie nie zawodzić samej siebie. Nauka nie idzie w las, tylko w nas. Życzę Wam miłego i efektywnego wykorzystywania czasu przez reszte dnia
 

 
Moja zapewne będzie mega naukowa.
Przy tej okazji serdecznie pozdrawiam osoby kończące w tym roku studia i tegorocznych maturzystów.

Pozostali będą wyglądać tak:

albo ewentualnie tak:

a ja mam nadzieję, że chociaz z usmiechem na twarzy i w pięknym otoczeniu:
 

 
Płatki wielozbożowe z jabłkiem i orzechami włoskimi, a do tego łyżka oliwy:

Jogurt naturalny z bananem i oczywiście bardzo zdrowymi orzechami włoskimi ( z mojego ogrodu na wsi):
 

 
Może nie zawsze jem bardzo zdrowe rzeczy, ale staram się omijać fastfoody, jeść jak najwięcej warzyw, owoców i produktów nieprzetworzonych. Z różnym skutkiem, bo dziś np. był pączek po egzaminie. Ale smażą je na miejscu, więc był zdrowszy niż z cukierni.
Moje zdrowe obiadki:

 

 
Po jednym z egzaminów umówiłam się z moimi 2 przyjaciółkami na obiad, a one zrobiły mi niespodziankę. Dostałam prezent i kwiatuszki na spóźnione urodziny. Poszłyśmy na pyszną sałatkę, ale ja już zjadłam, więc pokusiłam się tylko na koktajl truskawkowy. Potem stwierdziłyśmy, że trzeba to jeszcze bardziej uczcić, więc powędrowałyśmy do pubu w strugach deszczu. Ludzie patrzyli na nas dziwnie. To dosyć zrozumiałe, bo ciągle się chichrałysmy, a ja byłam w zbyt dużym płaszczu Moni i sandałkach, bo było wcześniej bardzo gorąco. Po pysznym drinku z Malibu i soku ananasowego wróciłam mega szczęsliwa do mieszkanka.
 

 
Ups… Troche mnie tutaj nie było. Już się poprawiam. Miałam egzaminowy natłok, który zabrał mi sporo czasu. Wszystko poszło zgodnie z planem. Dzisiejszy egzamin był nawet przyjemny. Poza tym miałam też sporo spraw do załatwienia, które same w sobie były czasochłonne, a jak dodamy do tego godzinne dojazdy komunikacją miejską, to czas umyka niepostrzeżenie. Postaram się w przyszłości bardziej ogarnąć i mimo tego, że pracy będzie mi przybywało, pisać coś od czasu do czasu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Ludzie mówią, żeby zaczynać wdrażać nowe plany w poniedziałki.
A ja myslę, że jeżeli coś zawaliłyscie dzisiaj, to się nie liczy, bo od wtorku mamy nowy miesiac i to on ma pierwszeństwo w realizacji postanowień.
Chyba tak sama siebie pocieszam, bo w poniedziałki mam najdłużej zajęcia i wracam taka padnieta, że jesli zrobie cokolwiek, to jestem z siebie mega dumna.
Myslałam, że sie niczego nie pouczę, ale jednak udało mi się zrobić trochę notatek. Poza tym częściowa depilacja nóżek i zadbane, zaodżywkowane i idealnie pomalowane paznokietki
 

 

Moja siostra nie wytrzymała i już wczoraj dała mi prezent na urodzinki. Jest świetny. Mam nadzieję, że mnie zmobilizuje.

No to teraz tylko:
 

 

Uwielbiam ten moment, gdy przyroda budzi się do życia. Drzewa są jeszcze nagie, a trawka dopiero zaczyna się zielenić. Nie wiem jak na Was to działa, ale mnie daje to energetycznego kopa.
Mam więcej ochoty do działania i wprowadzania wszelkich ulepszajacych zmian. Nawet zwykłe dotychczas powroty do mieszkania po zajęciach stają się przyjemniejsze, chociaż zawsze ledwo idę. Przeciez to teraz miły spacer. Ptaszki spiewaja, słonko świeci i każdy nowy kwiatuszek jest wyjątkowy. Wszystko staje się bardziej radosne. Wreszcie można schować te ciemne i grube płaszcze i kurtki i pokazać, że jest się trendy. A jeżeli założysz botki na obcasie i modne ciemne okularki, to możesz się śmiało poczuć jak gwiazda



 

 

Ta sytuacja bardzo mnie wzbogaciła. Chodzi oczywiscie o doświadczenie.
Moje wnioski końcowe:
1.Ludzie są bardzo wrażliwi na krytykę i czasem doszukują jej się tam, gdzie jej nie ma.
2.Dla wielu osób najlepszą formą obrony jest atak. Nie mozna im brać tego za złe, bo chyba robią to nieświadomie.
3. Nikt nie jest idealny, ale każdego trzeba szanować i dać mu szansę.
4. Nie rób z siebie ofiary i nie daj się krzywdzić.
5. Jeśli nie chcesz powiedzieć czegos przyjacielowi, bo boisz się, że go stracisz, to wiedz, że najbardziej cierpisz na tym Ty.
6. Prawdziwy przyjaciel predzej czy później Cię zrozumie. Fałszywy tylko wtedy, gdy bedzie mu to na rękę.
7. Nie pozwól, żeby ktos zaniżał Twoja wartość i sprawiał, że czujesz się beznadziejna i nieważna.
Zwłaszcza, jeśli ten ktoś uważa się za Twojego przyjaciela.
8. Ludzie nie są domyslni. Jesli chcesz, żeby ktoś wiedział, co czujesz i żeby nie było niedomówień, musisz się otworzyć i być szczera. Wtedy jesteś w porządku zarówno wobec siebie jak i tej drugiej osoby. Poza tym prawdy nie mozna się bać ani wstydzić. Ona jest najwłaściwsza.
9. Zastanawianie i użalanie się nad sobą do niczego Cię nie zaprowadzi. Działaj!!!
 

 

Każdej z moich przyjaciółek, po ich gwałtownych reakcjach, wyjasniłam że to wcale nie była krytyka pod ich adresem. Nie napisałam przecież: "ej Ty, jesteś niefajna, bo robisz to i tamto źle. Jesli chcesz sie ze mną przyjaźnić, to sie lepiej zmień." Stwierdziłam nawet, że to ja może robię coś nie tak. Pisałam o sobie, o tym co czuję, jak bardzo przeżywam ich pewne zachowania. Nie miałam zamiaru ich oceniać, tylko chciałam im sie zwierzyć, że cos jest nie tak.
W tym momencie cos do nich dotarło, bo przestały mieć do mnie pretensje.

Aga: Napisała do mnie eska,żeby wiedzieć co u mnie słychać, bo nie wiedziała czy może zadzwonić, bo może nadal jestem na nia zła. Oddzwoniłam. Przeciez nie byłam na nia nawet obrażona. Aga od razu mnie za wszystko przeprosiła i wytłumaczyła, dlaczego tak się ostatnio zachowywała.

Ania: Mimo tego, iż powiedziała,że charakteru nie da zmienić, to jednak moje słowa chyba miały na nią jakis wpływ. Od tamtej pory nie powiedziała mi nic przykrego i wszystko wróciło do normy.
 

 

Reakcja Agi: Napisała do mnie maila zupełnie nie na temat. Zarzucała mi zazdrość o jej innych znajomych i brak zrozumienia, co do nawału pracy i nerwów, które ją teraz przytłaczają. To było krzywdzące, nie znalazłam tam nawet odrobiny prawdy. Zamiast empatii dostałam falę krytyki. Oberwałam też za to, że nie powiedziałam tego prosto w oczy, chociaż wyjaśniłam przyczynę.

Reakcja Ani: Próbowała sie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nazajutrz ja zachowywałam się na zajęciach w stosunku do niej normalnie, a ona traktowała mnie z dystansem. Dopiero, kiedy nastepnego dnia zostałyśmy sam na sam zapytała czy zastanowiłam się nad tym, co do niej napisałam, czy miałam zły dzień i czy nie przejmuje się pierdołami. Stwierdziła, że najpierw było jej przykro, a potem się wkurzyła. Przecież powinnam była wiedzieć, że ona ma taki charakter i to się raczej nie zmieni. Poczułam się jak zbesztane dziecko, które marudziło bez powodu.

Gdyby nie wsparcie mojej siostry, pewnie bym się załamała. Okazało się, że to ja jestem ta zła, że przesadzam i mam pretensje nie wiadomo o co. Pewnie bym pomyslała, że to wszystko moja wina. jednak pokazałam mojej siostrze te maile i powiedziałam jak dziewczyny się zachowały, a ona stwierdziła, że te listy świadczą o tym,że bardzo mi na nich zależy. W dodatku napisałam tam, że są dla mnie ważne i że je kocham. Siostra powiedziała, że zachowałaby na ich miejscu te wiadomości, bo są bardzo ciepłe i wzruszające.
One raczej tak nie pomyślały.
 

 

Napisałam przed chwila bardzo długi wpis i oczywiscie przy poprawkach mi sie skasował. jak ja tego nie cierpię. Nie ukrywam, że stopień mojego wkurzenia siegnął zenitu, bo napisałam najdłuzszy post w mojej historii.
Teraz na pisze to w kilku postach, to moze nic nie odwalę.
Napisałam wtedy do moich przyjaciółek, bo czułam , że muszę coś zrobić, żeby nie czuć sie jak ofiara. Trochę się tego nazbierało. Wielokrotnie sobie radziłam z takimi sytuacjami, a teraz ta bomba emocjonalna po prostu eksplodowała. Zrobiłam to dla siebie.

 

 

Poleciały dzisiaj łezki, a raczej cała fontanna. Okazuje sie, że hasło "do 3 razy sztuka" jak najbardziej sie sprawdza. 1. przyjaciółka nakarmiła mnie uszczypliwymi komentarzami, 2ga udawała, że mnie nie zna, a 3cia sie mną znudziła. Ostatnia to moja siostra, czyli najważniejsza. Na szczęście tu juz się sprawa wyjaśniła. Pozostałym napisałam jak się dzis poczułam i ze jest mi bardzo przykro, bo strasznie je kocham. Zobaczymy czy przemyslą. Nie pozwoliłam im dzwonić i wyjaśniać, choć próbowały. Przecież nie o to mi chodzi. Tylko o to, że nie chce byc wycieraczką. Zasługuję przecież na szacunek. Napisałam, bo wiedziałam, że podczas rozmowy zacznę płakać i w końcu nic nie powiem.

Szkoda, że z nauki nici, bo najpierw przezywałam, a potem od płaczu strasznie piekły mnie oczy i twarz i bardzo mnie ta sytuacja wymęczyła.
  • awatar jusi84: Tak to już jest ludzie mówią a potem tego żałują. Za parę dni emocje opadną i wszystko się wyjaśni. Będzie dobrze :)
  • awatar Mrs. Finesse: Nie warto się aż tak przejmować. Ludzie często mówią, działają szybciej niż myślą, często inaczej niż myślą, a potem żałują jak teraz Twoje przyjaciółki. Podziwiam Cię za to, że potrafiłaś im powiedzieć czym Cię zraniły i mam nadzieję, że one wyciągną odpowiednie wnioski.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Nie cierpie takiej paskudnej pogody. Jedno, co mnie w niej pociesza to to, że dzięki deszczykowi szybciej pojawią się listki na drzewkach i krzaczkach, a trawniki pokryje soczysta trawka.

Chciałam się pochwalić dniem wczorajszym. Chodzi o moja racjonalna, zdrowa dietę.
Rano kanapeczka z chlebem orkiszowym (zdrowszego nie ma), sałatą i rzodkiewką.

2gie sniadanko to duże jabłuszko, a obiadek jadłam na miescie z moja najukochańszą przyjaciółką. Byłyśmy bardzo grzeczne. Napchałysmy się sałatką gyrosUwielbiam ta chrupiącą cebulkę na wierzchu.

Na kolacyjkę mleko 0,5% z pełnoziarnistymi płatkami 40g. Jeśli akurat posiadam to chetnie wrzucam do niego żurawinkę dla osłody.
 

 
Mimo to postanowiłam coś wrzucić. W sobotę widziałam 6 bocianów krążących na niebie i przypomniał mi się pewien obraz. Może też Wam się kojarzy?
Chodzi mi o słynne dzieło Józefa Chełmońskiego - "Bociany"

http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Bociany.jpg

Chełmoński jest przedstawicielem realizmu. Malował sceny rodzajowe, ukazując życie wsi polskiej i ukraińskiej oraz sceny myśliwskie. Rzadziej malował portrety. Był także doskonałym malarzem koni.
Ciekawostka: w czasie studiów monachijskich wzbudzał sensację swoim ubiorem. Nosił czerwone rajtuzy konnicy rosyjskiej, granatową ułańską kurtkę oraz czapkę konduktorską Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Pewnie w dzisiejszych czasach prowadziłby bloga modowego i nie byłby gorszy od Macademian Girl.

Chciałam wam pokazać jeszcze inne ptaszki, które świetnie uwiecznił na płótnie.

http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Powitanie_slonca.jpg
Powitanie słońca. Żurawie.


http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Krolestwo_ptakow.jpg
Świt. Królestwo ptaków.


http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Kurka_wodna.jpg
Kurka wodna.


http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chelmonski/Images/Kuropatwy.jpg
Kuropatwy na śniegu.

Jest oczywiście jeszcze więcej takich obrazów. Pewnie wrzucę, kiedy zobaczę np. jastrzębia.
Nie wiem czy Wam się podoba, ale jak dla mnie facet miał talent. Sama chciałabym mieć jego obrazy.
 

 

Weekend spędziłam na wsi i odpoczęłam sobie od miejskiego zgiełku. Teraz wracam z nowa siłą. Nie mam dziś zajęć, ale po południu jest obowiązkowy wykład na drugim końcu miasta. Potem w planach imieninowe odwiedziny u cioci. W międzyczasie trening i chociaż minimum planów naukowych, bo w sobotę byłam z siebie dumna, że udało mi się zrealizować swoje postanowienia, a w niedzielę, to jakbym zupełnie o nich zapomniała .
 

 


Zrobiłam sobie ogromną przyjemność biorąc cieplutką kapiel z płynem brzoskwiniowym, a potem posmarowałam ciałko masłem kokosowym. To nie jest do końca bezpieczne... Teraz mam chetkę na Rafaello
 

 

Artykuł zaprezentowany. Mówiłam sensownie, bo się nie stresowałam. Może dlatego, że ten prowadzący jest taki zabawny. Skoro wiedziałam, że facet ma poczucie humoru, to się nie stresowałam potencjalną gafą i byłam na luzie.
Na prelekcji starałam się słuchać, ale miałam poważny deficyt kofeiny, więc myślałam, że zaraz para zacznie mi lecieć uszami od przegrzania mózgu. Sporo osób gadało, więc starałam się okazywać zainteresowanie i odpowiadać na pytania prowadzącej. Po jednym z nich, na które dobrze odpowiedziałam, dopytała mnie z poprzedniego slajdu, na którym myślałam o niebieskich migdałach, więc się wkopałam, bo oczywiście nie wiedziałam o co chodzi
  • awatar dzierlatka: @Laurciaa: dzięki :)Ale jeszcze nie jest tak dobrze jakbym chciała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Ciąża to jedyny okres w życiu kobiety, kiedy wszyscy zachwycają się tym, że ma duży brzuszek. Moja koleżanka jest w ciąży i dopiero teraz widać, że się jej zaokrąglił. Jestem nim zauroczona, bo jest prześliczny. Dodatkowo dzisiaj K. miała jasnoróżową koszulkę, więc wyglądał wyjątkowo słodko.
  • awatar jusi84: Brzuszek oj jak ja to miło wspominam.... Cos wspaniałego
  • awatar dzierlatka: @niezniszczalna__: ja dopiero za kilka lat i jeszcze będę musiała to dobrze zaplanować :)
  • awatar niezniszczalna__: ja kiedyś na pewno też :D byle nie za szybko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Od mówienia sobie artykułu na głos, krtań mi wysiada. Piję właśnie sól emską z mleczkiem i oliwą, żeby móc jutro mowić. Co do powtórzenia tematów z obecnego bloku ćwiczeń, to tylko liznęłam 1 temat.
Jestem zadowolona, bo zjadłam dziś 5 posiłków. Na kolację był chudy twarożek. Niestety z resztką śmietany i o 22giej, ale przecież nie można od razu robić wszystkiego super. Ważne są małe kroczki do przodu.

Przypomniało mi się, że jest jeszcze jedno postanowienie:
9. Będę krócej gadać przez tel. z przyjaciółkami.
A z mamą gadałam chyba tylko 3 minuty i teraz mam wyrzuty sumienia. Chociaż jak ona powtarza po 5x no tak, no tak, nooo taaak... albo aha, aha, ahaaa... to mnie szlag trafia, czas staje w miejscu i już nic mi się nie chce jej powiedzieć. Ale czuję się potem źle, mam zepsuty humor i łapki mi opadają tak, że wszystkiego mi się odechciewa. Oby jutrzejszy artykuł poprawił mi humor.
 

 

Bolą udka, bolą łydki, boli tyłek... A ja myślałam, że to takie prościutkie, leciutkie ćwiczonka. Niedopowiedzenie roku... Ale cieszę się, bo to znaczy, że działają. Kuchnia ogarnięta, paciorek zaliczony, nauka ledwie tknięta. Położyłam się spać, ale leżałam 15 min i nie usnęłam, wiec wstałam. Czyli to tez moge sobie zaliczyć. Zjadłam płatki fitness 40g z mlekiem 0,5%, a jak mi zabrakło płatków dodałam owsiane i suszona żurawinę. Miałam ochotę na Białego Michałka, ale udało mi sie nie ulec. Dopijam kawkę i do pracy. Obym się nie stresowała i kompetentnie przedstawiła ten artykuł.
 

 


Musze dodać jeszcze jedno postanowienie:
8. Nie będę spała dłużej niż godzinę w dzień, a najlepiej góra pół godziny.

Bilans na tą chwilę:

1. Rano wstałam po 10 min - ogromny sukces, nie musiałam biec na przystanek i zdążyłam zjeść śniadanie i przetrzeć buty.
2. Na zajęciach byłam zaangażowana w pracę zespołową. chociaż oczywiście coś tam nie dopisałam, bo padłam. Na prelekcji skrzętnie notowałam, gdyż poniewóż prowadzący siedział obok mnie. Ależ mnie zmotywował. Nie można tu pomniejszyć roli kawy w mojej pilności.
3. Przygotowałam sobie kanapkę na zajęcia. Warzyw w szafce nie posiadam. Z wyjątkiem cebuli i czosnku. Muszę się w nie zaopatrzyć. Ale i tak była całkiem zdrowa, bo z sałatą lodową i chlebem razowym. Ale też z wędlina i ketchupem, bo jakaś mdła była. Dzięki temu zaoszczędziłam, bo kanapka w bufecie kosztuje 3,80 zł. Zdzierstwo!
4. Ćwiczyłam 20 min z Chodakowską jakies proste ćwiczenia, bo przeciez kondycja zerowa, jesli nie na minusie.
5.Obiadek z niezbyt zdrowym, ale za to pysznym sosem z mięsem mamusi. Jednak, żeby trochę dodać mu zdrowotności, zjadłam go z brązowym ryżem i surówką z kiszonej kapusty, marchewki z dodatkiem oleju rzepakowego. Nie wiem czy wiecie, ale to najzdrowszy obecnie olej, bo ma mnóstwo kwasów wielonienasyconych.

Plan minimum na resztę dnia:

1. Posprzątać w kuchni.
2. Paciorek.
3. Przygotować artykuł na jutro.
4. Powtórzyć to, czego się nauczyłam przez te zajęcia, a raczej douczyć się, bo to bardzo ważne i przydatne, a ja wiem tylko, że dzwony bija, a w którym kościele, to już nieWszystkiego nie ogarnę, ale jeśli dam z siebie wszystko, to będę zadowolona.
 

 
Jako że zaczął się Wielki Post wymyśliłam sobie, że pierwszy raz z tej okazji poczynię jakieś postanowienia. Mam nadzieje, że ten blog będzie dla mnie mobilizacją do wdrażania ich w życie.
Oto one:
1. Nie będę jadła słodyczy, chrupek i chipsów.
2. Będę się zdrowiej odżywiać,w tym jeść więcej warzyw i owoców.
3. Będę uprawiała regularnie sport.
4. Będę się systematyczniej uczyła.
5. Będę dbała o swoje ciałko.
6. Będę utrzymywała porządek w mieszkaniu.
7. Będę zmawiała codziennie paciorek, a w niedzielę chodziła do ciekawego kościoła, bo strasznie się w tym rozleniwiłam, choć jestem wierząca.
Póki co tyle. Szczęśliwa siódemka
 

 
HejkaPostanowiłam założyć ten blog, aby kolekcjonować tu swoje plany i przemyślenia. Ponoć słowa zapisane mają większą moc niż te zakodowane w myślach. Nie wiem dokładnie jaki będzie kierunek mojego bloga, ale wydaje mi się, że raczej nie będzie monotematyczny.

http://3.bp.blogspot.com/-IgtPlM3VYqw/TyqDS0goQJI/AAAAAAAAAC8/_EQ4MmTabS8/s1600/tumblr_lf4biexB2y1qgsvi8o1_400_large.jpg